NALEŚNIKI KASZTANOWE Z JAJECZNICĄ I GUACAMOLE

Składniki

Masa na 4  naleśniki:

65g mąki kasztanowej

160g mleka ryżowego (lub inne)

1 jajko

Dodatki na porcję:

jajecznica z 2ch jaj

1/3 awokado

cebula

garść szpinaku/jarmużu

UDostępnij post

Share on twitter
Share on facebook
Share on pinterest
Share on email

Mąka kasztanowa to jedna z najdroższych mąk bezglutenowych, ale naleśniki z niej smakują obłędnie. Z tego względu jeżeli macie możliwość zamiast mąki gryczanej czy ryżowej (z nich także naleśniki wychodzą) użyjcie kasztanowej 🙂 Do tego przepisu ja użyłam mleka ryżowego. Myślę jednak, że spokojnie możecie użyć każdego innego! Pamiętajcie, że do takiego naleśnika możecie wsadzić co dusza zapragnie… Ja narobiłam ich więcej, na drugi dzień zjadłam z jogurtem kokosowym i dżemem oraz z kurczakiem i sosem pieczarkowym!

Masa – mąkę przesiejcie przez sito. W przypadku mąki z kasztanów jest to naprawdę ważne ponieważ tworzy ona duże grudki trudne do rozpuszczenia. Dodajcie jajko i mleko, dokładnie wymieszajcie całość rózgą i smażcie naleśniki na dobrze rozgrzanej patelni z odrobinką oleju. Jeżeli ciasto jest za rzadkie, dodajcie jeszcze odrobinę przesianej mąki.

W czasie gdy smażycie naleśniki usmażcie jajecznicę z ulubionymi dodatkami (u mnie była jedynie z jarmużem i cebulka). W małej miseczce doprawcie i rozgniećcie awokado widelcem. Gotowy naleśnik posmarujcie połowę porcji awokado, obok ułóżcie jajecznicę, zawińcie jak krokieta. To samo robimy z drugim.

Gotowe! Kaloryczność podałam na 2 sztuki naleśników i jajecznicę z 2ch jaj!

Tagi

Dodaj komentarz

inne przepisy

21 lipca 2020

CILBIR – JAJKA PO TURECKU

21 lipca 2020

ZUPA Z BOBEM I MŁODYMI ZIEMNIAKAMI

21 lipca 2020

BEZGLUTENOWE PANCAKES Z RICOTTY

sklep z dietami i ebookami

Hej! Nazywam się Olga Lewandowska i jestem dietetyczką kliniczną oraz blogerką kulinarną. Od 7 lat w moim prywatnym gabinecie, online oraz w moich mediach społecznościowych uczę ludzi jak przy pomocy gotowania i odżywiania poprawiać swoje zdrowie, samopoczucie oraz sylwetkę. Przez moich podopiecznych jestem nazywana „Czarodziejką”, a to dlatego, że w mojej kuchni i dietach pacjentów dzieje się magia! Moje jadłospisy w żaden sposób nie przypominają „diet odchudzających” w stereotypowym ujęciu, a raczej rozkoszne, elastyczne i nieskomplikowane plany żywieniowe. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!

.