CHOLESTEROL – WRÓG CZY PRZYJACIEL?

Nie przeraża was ostatnio lawina sprzecznych informacji z zakresu dietetyki? Co specjalista to inna opinia? Jedz masło/nie, jedz margaryne! Gluten szkodzi/nie, to totalna bzdura! Cholesterol im niższy tym lepiej/mit cholesterolowy…
Dostępność do wiedzy i informacji w XXIw jest cudowna, ale z drugiej strorny bywa czasem bardzo zgubna. Niestety dietetyka nie jest nauką ścisłą, nie raz na jeszcze zaskoczy, organizm ludzki, biochemia i fizjologia nigdy chyba nie zostaną do końca poznane. Grunt to mieć własny rozum, pogłębiać wiedzę i krytycznie weryfikować wszelkie informacje;) To tak tytułem wstępu 😉

Dziś trochę o cholesterolu. Potrzebny czy nie? Jest się czego bać, czy też cała sprawa jest po prostu nadmuchana?
Zacznijmy od tego, do czego potrzeby jest nam ten związek…
– składnik błon komórkowych komórek naszego ciała,
– składnik nerwów obwodowych i mózgu (układ nerwowy bez cholesterolu – kaput,
– do produkcji wielu hormonów utrzymujących homeostazę (równowagę) w naszym organizmie, m.in. kortyzolu (hormon stresu, wpływa m.in. na metabolizm, sen, ciśnienie itd), testosteronu, progresteronu (hormony płciowe), aldosteronu (gospodarka wodno-elektrolitowa, ciśnienie),
– prekursor niezwykle ważnej witaminy D3 (w dalszej kolejności wpływa więc na stan kości, gospodarkę wapniową), której i tak mamy niedobory,
– w wątrobie powstają z niego kwasy żółciowe,                                                                       – pełni funkcję antyoksydacyjną.

Cholesterol mamy jeden. Podział na LDL, HDL czy VLDL nie dotyczy „różnych cholesterolów”, tylko połączenia tego steroidu z różnymi białkami (żeby cholesterol rozpuszczalny w tłuszczach mógł przemieszczać się we krwi, musi połączyć z białkiem np. o małej gęstości i tak powstaje lipoprpoteina LDL – na zewnątrz takiej „kuleczki” jest białko, wewnątrz tłuszcz). Kompleks LDL powstający w wątrobie z VLDL rozprowadzany jest następnie do każdej komórki naszego ciała gdzie transportowany przez niego cholesterol i trójglicerydy wykorzystane są jako substrat energetyczny lub budulec komórek.
Połączenie białek o dużej gęstości z cholesterolem czyli tzw kompleks HDL ma nieco inne zadanie. „Zbiera” on z układu krwionośnego cholesterol dostarczony z pożywieniem oraz ten z lipoproteiny LDL, który nie został wykorzystany przez organizm do budowy komórek (produkcji hormonów itd.) i transportuje ponownie do wątroby, gdzie z części produkowane są kwasy żółciowe, część ulega resyntezie. Całość przypomina taśmociąg :))

Skąd pojęcie zły LDL i dobry HDL i kiedy należy się martwić?
Przede wszystkim robiąc badanie, nigdy nie róbcie jedynie cholesterolu całkowitego bo to zupełnie bez sensu a zbadajcie cały lipidogram!! LDL, HDL i TG trójglicerydy. Martwić musicie się gdy macie za niski HDL… Jesteście wówczas dużo bardziej narażeni na zawał, miażdżycę i choroby układu krążenia (przypominam że HDL jest jakby „zmiataczem” z układu krążenia nieco mniej pożądanej frakcji LDL, im wyższy tym lepiej!!!). Drugą rzeczą jakiej musicie się obawiać to wysokie TG trójglicerydy, a zwłaszcza w połączeniu z niskim HDL. Każdy, kto robił ostatnio te wyniki, niech podzieli liczbę TG przed HDL. Jeśli wynik jest mniejszy niż 2 – prawdopodobnie wszystko jest ok. Jeśli jednak wynik jest wyższy niż 3 (wysokie TG, niski HDL) – jest się czego obawiać.
Co z LDL? Jeśli Pan Janek ma nieznacznie podwyższony LDL, ale wysoki HDL i TG bez większych odstępstw, a dodatkowo – w organizmie, w naczyniach krwionośnych nie toczy się stan zapalny  i nie ma podwyższonej homocysteiny – nie ma się czym martwić. Dlatego właśnie poziom cholesterolu ZAWSZE trzeba oceniać biorąc pod uwagę szerszy obraz wyników! JEŚLI JEDNAK Pan Janek ma wysoki LDL, TG, niskie HDL,a dodatkowo wysokie crp (stan zapalny) i wysoką homocysteine (wskazuje to na uszkodzenie śródbłonka naczyń, co umożliwia odkładanie się w miejscach uszkodzeń cholesterolu LDL i TG, wapnia i tworzenie blaszek miażdżycowych) – radze wykupić dobrą polisę na życie 🙂 Są więc ludzie, którzy mają cholesterol całkowity w normie, a mają zaawansowaną miażdżycę tętnic. Są i tacy, którzy mają wysokie LDL, ale brak miażdżycy (mają też gładkie naczynia krwionośne bez stanu zapalnego i pewnie wysoki HDL).
Kolejną sprawą jest to, że wiadomo już dziś, że sama lipoproteina LDL także dzieli się na bardziej i mniej szkodliwe frakcje (duże i puchate – niegroźne i małe i zbite – groźne, mające dużą łatwość odkładania się w ścianach tętnic). Nie będę się już dziś o tym rozpisywać, jak że pewnie i tak mało kto dotarł do końca mojego wywodu :p

PODSUMOWUJĄC
Czy cholesterolu należy się bać? Tak, ale jedynie w pewnych okolicznościach, tak samo jego nadmiaru jak i za małej ilości. Nie jest ani zły, ani dobry, jest nam KONIECZNY. Cholesterol to związek niezbędny nam do życia, jego niedobór jest równie niebezpieczny co nadmiar, bez cholesterolu nie ma pełnego zdrowia, prawidłowego rozwoju! Spójrzcie na początek w jak wielu procesach bierze udział.

Chętnie napisałabym jeszcze tu o produktach/składnikach diety, które to podwyższają LDL i TG, takich których należałoby się wystrzegać bo uwaga – niekoniecznie są to produkty pochodzenia zwierzęcego, ale najczęściej właśnie nadmiar węglowodanów prostych w diecie, które dostarczone w nadmiarze przekształcają się m.in. w kwas palmitynowy a ten w cholesterol, a dodatkowo gdy wątroba nie nadąża w jego przetwarzaniu dochodzi także do jej stłuszczenia. Ale ale, o tym może następnym razem 🙂

Dla bardziej zainteresowanych tematem linki:
https://www.youtube.com/watch?v=P8ns5Qe9joQ
https://www.youtube.com/watch?v=s8wbqqSQeeo
http://www.ajwendieta.pl/…/kompendium-wiedzy-cholesterol-c…/
http://www.ajwendieta.pl/…/kompedium-wiedzy-cholesterol-cz…/

UDostępnij post

Share on twitter
Share on facebook
Share on pinterest
Share on email

Dodaj komentarz

zobacz również

23 listopada 2020

GLUTEN I NABIAŁ – DLACZEGO ZACZĘŁAM JE JEŚĆ? CZY RZECZYWIŚCIE SZKODZĄ?

18 lipca 2020

ZABURZENIA CYKLU MENSTRUACYJNEGO, PCOS, FHA, BRAK MIESIĄCZKI, CZEŚĆ 2

11 lipca 2020

CYKL MIESIĘCZNY, ŻEŃSKIE HORMONY, ZABURZENIA MIESIĄCZKOWANIA

Hej! Nazywam się Olga Lewandowska i jestem dietetyczką kliniczną oraz blogerką kulinarną. Od 7 lat w moim prywatnym gabinecie, online oraz w moich mediach społecznościowych uczę ludzi jak przy pomocy gotowania i odżywiania poprawiać swoje zdrowie, samopoczucie oraz sylwetkę. Przez moich podopiecznych jestem nazywana „Czarodziejką”, a to dlatego, że w mojej kuchni i dietach pacjentów dzieje się magia! Moje jadłospisy w żaden sposób nie przypominają „diet odchudzających” w stereotypowym ujęciu, a raczej rozkoszne, elastyczne i nieskomplikowane plany żywieniowe. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!

.
Sklep