8

SUPLEMENTACJA. CZY WARTO? WITAMINY I MINERAŁY, JAKIE DAWKI? CO NA CO I DLACZEGO? LECZENIE NOWOTWORÓW I INNYCH CHORÓB

Każdy dzień zaczynam od garści tabletek 🙂 Do obiadu druga, przed snem trzecia. Teoretycznie nic mi nie dolega. Poza hipoglikemią reaktywną, którą zażegnałam już jakiś czas temu, wyniki mam w normie, na brak energii nie narzekam, na odporność także, sypiam dobrze, nie mam już problemów z wypadającymi włosami czy łamliwymi paznokciami, z cerą również, nie mam wzdęć (no chyba, że mama zaserwuje jakieś ciacho na mące pszennej;), generalnie wszystko u mnie gra. No i oczywiście zdrowo sie odżywiam. Dieta urozmaicona, sporo superfoods, warzywa jem tonami, nie głodzę się. Po co mi więc te wszystkie tabletki? Bardzo często słysze, że nie ma sensu brać dodatkowo witamin i minerałów bo wszystko najlepiej dostarczyć sobie z jedzeniam w postaci naturalnej. Co więcej – sama się z tym zgadzam! Tutaj jednak należy postawić jedno pytanie – czy jest to wykonalne? Moim zdaniem nie 😉 A przynajmniej jest to baaardzo trudne.

W odniesieniu do witamin i minerałów istnieje taki pojęcie jak Zalecane Dzienne Spożycie (RDA) i jest to wystarczająca ilość składników odżywczych, które organizm przeciętnej osoby dorosłej potrzebuje przyswoić z pokarmem w ciągu doby. Oceniono, że np. w przypadku witaminy C, każdego dnia należy przyjąć 80mg kwasu askorbinowego, aby zapobiec wystąpieniu szkorbutu (wielonarządowa choroba dotycząca głównie tkanki łącznej w tym zębów). Te 80mg naprawde bardzo łatwo dostarczyć z dietą.

Tutaj jednak rodzą się 2 główne problemy. Po pierwsze: układając diety zawszę widzę, w jakim stopniu wypełniłam zapotrzebowanie na dany składnik (problem jest przeważnie jedynie z witaminą D, wapniem, czasem żalazem). Nikt nie zwraca jednak uwagi na to, że bazy produktów spożywczych programów do układania diet, oraz wszystkie tabele szacujące ile składników odżywczych znajduje się w danym owocu, warzywie czy też innym produkcie zostały opracowane w latach 50tych. Dlaczego może to stanowić problem? Ponieważ od tego czasu zawartość minerałów w żywności drastycznie zmalała. Rośliny są opryskiwane różnymi chemicznymi syfami, modyfikowane genetycznie, transportowane do nas często tysiące kilometrów co oczywiście trwa kilka-kilkanaście dni. Dzisiejsze warzywa i owoce prawdopodobnie zawierają jakieś 40% witamin i minerałów w porównaniu do tych, z przed 60ciu lat, kiedy powstawały owe bazy. Nie wspominając już o żywności kupowanej w supermarketach. No i o tym, że najczęściej spożywamy je potem w formie przetworzonej – ugotowanej, usmażonej, co oczywiście w znaczny sposób zwiększa jeszcze straty minerałów oraz unieaktywnie żywe enzymy zawarte w surowej żywności wspomagające proces trawienny.

Sprawa nr 2, znacznie ważniejsza. Zalecane dzienne spożycie witamin określono sugerując się dawką, która zabezpiecza nas, przed wystąpieniem danej choroby (tak jak w przypadku wit C, przeciw szkorbutowi). Ktoś chyba tutaj jednak zapomniał, że działanie witaminy C (i każdej innej witaminy) nie ogranicza się jedynie do tego. Witaminy mają tysiące różnych funkcji w organiźmie, część z nich ma działanie ogólnoustrojowe.  Jest ich jedynie kilkanaście, jednak w naszym ciele zachodzą tysiące reakcji chemicznych, więc oczywistym jest, że jedna witamina bierze udział w wielu różnych reakcjach jednocześnie w każdej sekundzie naszego życia. 80mg witaminy C dziennie byc może zabezpieczy nas przed szkorbutem, ale nie zapewni prawidłowego przebietu setkom innych procesów, do których jest niezbędna.

Większość osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że biorąc witaminy można zapobiegać chorobom, a biorąc duże dawki witamin, może je nawet leczyć.Nie wiedzą, bo się o tym nie mówi. Czasem słyszymy tylko, że nie można  brać dużych dawek danej witaminy, gdyż jest to niebezpieczne. A dlaczego jest to niebezpieczne? Tego już nam nie mówią. Tymczasem jakie są fakty? Fakty są takie, że wg Amerykańskiego Instytutu Toksykologi przez ostatni 23 lata z powodu przedawkowania witamin zginęło na całym świecie 10 osób. Dalej… Z powodu nieporządanych reakcji na leki przez ostatnie 23 lata zginęło ok 106 000 osób. Z powodu niedoborów składników odżywczych każdego roku choruje/umiera tysiące ludzi. A my słyszymy jedynie nadal „nie bierz tyle tej witaminy C, bo dostaniesz kamieni nerkowych”. Tu nie chodzi o wiarę w moc witamin, o to, czy ktoś w nie wierzy czy nie. Tu chodzi o FAKTY.

Nasze ciało posiada coś takiego, jak „własny mechanizm leczący”. To podejście niezwykle skutecznie wykorzystywał w latach 30-40tych dr Gerson, a aktualnie jego córka Charlotte. Dr Gerson leczył najcięższe przypadki nowotworów nie czym innym, jak bardzo wysokimi dawkami witamin (medycyna ortomolekularna), w szczególności witaminy C (wlewy dożylne). Dzieje się tak do tej pory. Klinika dr Gersona znajduje się w Meksyku. Trafiają tam ludzie często w ostatnim stadium choroby, którym zostało kilka ostatnich miesięcy życia, często po nieskutecznej chemioterapii. Po zastosowaniu odpowiedniej diety z ogromną ilością minerałów z organicznej żywności plus lewatywy z organicznej kawy oczyszczające organizm po detoksykacji i usprawniające wątrobę ok. 50% chorych w fazie terminalnej zdrowieje. Nie są to naciągane fakty, klinika istnieje naprawdę, sama znam osobę, której po wykryciu nowotworu trzustki – rokowania 3 miesiące życia – 6 lata tamu przeszła kurację, nadal żyje i cieszy się dobrym zdrowiem. Nie stosuje się tam żadnych leków, ludzi leczy się tym, z czego sami są zbudowani. Pamiętajcie, że ani jedna komórka naszego ciała nie składa się z leków 🙂 My składamy się z B/T/W, cholesterolu, witamin, składników mineralnych… Jak chcesz zbudować budynek mający przetrwać 100lat, używając kiepskiej jakości materiałów? Tak samo jest z organizmem.

A na marginesie – dr Gerson był Amerykaninem. Dlaczego jego klinika znajduje się więc w Meksyku? Ponieważ w Ameryce leczenie nowotworów dietą jest niezgodne z prawem:) Jak zresztą w większości krajów świata. Z czego to może wynikać? Już na początku XX wieku udowodniono naukowo skuteczność wysokich dawek witaminy C w przypadku leczenia nowotworów. Dowiedziono, że 100mg kwasu askorbinowego dziennie skutecznie zabija komórki rakowe (nie komórki zdrowe jak robi to chemioterapia). W porównaniu do zalecanych 80mg  dziennie wlewy w zaawansowanych stadiach choroby dochodziły nawet do 200tys mg bez żadnych skutkó ubocznych!! Hmmm, skoro procedura ta cieszyła się taką skutecznością, dlaczego nie praktykuje się jej nadal? Dlaczego nowotwory i nieskuteczne metody leczenia wciąż nas dziesiątkują? Otóż największą tragedią przemysłu farmaceutycznego jest pacjent, który wyzdrowiał. Nikt na nim nie zarobi. Najlepszy lek z kolei to taki, który całe życie leczy, ale nie wyleczy nas skutecznie z choroby. „Zdrowie jest sensowne, ale zupełnie niedochodowe„. Przemysł farmaceutyczny, który wart jest tryliardy dolarów nie zarobiłby praktycznie nic, na sprzedaży dużych dawek witamin. Witamin nie da się opatentować! Poza tym są one bardzo tanie w porównaniu do często ekstremalnie drogich leków. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem przeciwniczką wszystkich leków czy też lekarzy. Jestem przekonana, że nasza służba zdrowia każdego dnia odwala kawał ciężkiej roboty w wielu przypadkach ratując nam życie. Skąd jednak rząd i lekarze w dużej mierze mają informacje o sposobach leczenia nowotworów czy chorób ukłądu krążenia? Oczywiście od przemysłu farmaceutycznego. Drugą sprawą jest to, że niestety lekarze na studiach nie mają takiego przedmiotu jak dietetyka, w związku z czym, nie powinniśmy ich nawet winić za to, że jedynym zaleceniem dietetycznym jakie dostajemy od lekarza to dieta niskotłuszczowa – mało i jeszcze w dodatku niesłusznie 😉

Podobnie sprawa ma się z leczeniem niedoczynności tarczycy. W XX wieku z ogromnym powodzeniem leczono to schorzenie jedynie odpowiednio wysokimi dawkami jodu. Obecnie pacjenci całe życie muszą przyjmować drogie hormony tarczycy. Kolejna niezwykle ciakawa rzecz dotyczy leczenia przypadków ciężkiej depresji wysokimi dawkami niacyny. Przykład: w połowie XX wieku dr Hoffer zaproponował Billowi W, założycielowi Anonimowych Alkoholików, leczenie depresji na którą cierpiał niacyną (witamin PP) w ilości 3000mg dziennie (obecnie RDA to ok 16mg).  Był to koniec jego problemów z depresją. Inny rzypadek opisany jest w filmie, do którego podrzucę na koniec link. Kobieta z ciężką depresją, każdego dnia przez lata bezrefleksyjnie wpatrująca się w ścianę. Zastosowano u niej kurację niacyną w ilości 11500mg dziennie. Na drugi dzień kobieta siedziała przy stole ze swoją rodziną tocząc normalną rozmowę. O kuracji poinformowano jej psychiatrę, który zaniepokojony tak wysokimi dawkami witaminy, nakazła natychmiastowe jej odstawienie. Drugiego dnia kobieta znów wpatrywała się w ścianę.

Nie obawiajcie się więc suplementów, na których widnieje napis 1000% wypełnienia dziennej normy. Oczywiście idealnie byłoby dostarczać witaminy i minerały nie z suplementów, a z naturalnej, zdrowej, niezanieczyszczonej żywności. Jednak jak napisała we wstępie uważam, że w naszym kraju, w naszej rzeczywistości jest to ekstremanlie trudne o ile nie niemożliwe.

No dobrze – które witaminy na co i w jakich dawkach?

  1. Witamina D3 i K2 – o D3 ostatnio coraz głośnie. I dobrze. Jest to bowiem witamina o działaniu ogólnoustrojowym. Jej niedobory mogą przyczyniać się do takich schorzeń jak stwardnienie rozsiane, RZS, inne choroby autoimmunologiczne w tym cukrzyca I, grypa, nowotwory piersi i jelita grubego, osteoporoza. Amerykański Instytut Medycyny za bezpieczne uznał dawkę 10tys IU, tymczasem RDA wynosi 400IU. Są znane przypadki osób spożywających dziennie 50tys IU witmainy D bez skutków ubocznych. Ja przeważnie rekomenduje pacjentom od 2-5tys IU, w przypadkach ciężkiego niedoboru czasem decydujemy się na 10tys IU przez pewien okres. Badając poziom witaminy D3 (metaboli 25(OH) niedobór oznaczamy poniżej 32ng/ml. Do tej pory spotkałam jedynie 2 osoby, które bez suplementacji miały osiągnięty ten limit 😉
  2. Witamina K2 – K2 w formie MK-7, nie popularna K1!! Mało kto wie, że witaminę K2 należy przyjmować zawsze, gdy suplementujemy się D3 oraz wapniem.  Dlaczego?  Witamina D odpowiedzialna jest m.in za zatrzymanie wapnia w ustroju. Wszystko fajnie, gdyby nie to, że ten wapń może odkładac się także w tętnicach powodując ich zwapnienie czyli prowadzić do arteriosklerozy. I tutaj właśnie wkracz witamina K2, która to powoduje, że wapń jest przekierowany do kości i zębów, gdzie jego miejsce. Wystarczająca dzienna dawka to 100mcg dziennie. Nie określono maksymalnej dawki w jej przypadku, jednak uważać powinny osoby przyjmujące leki rozrzedzające krew – wówczas nie przekraczajcie 50mcg.
  3. Witamina A – to 3 substancje zwane retinoidami.  Ma działanie ogólnoustrojowe podobnie jak witamina D. Jej działanie głównie kojarzy się nam z prawidłowym wzrokiem, stanem skóry, paznokci, jest też jednak niezbędna do prawidłowej pracy tarczyca, a jej niedobór wiąże się także z nowotworem piersi i łuszczycą. Najlepsze źródła – masło, żółtka, tłuszcze zwierzęce. Dawki zapobiegawcze 2000-10000 IU nie wykazują żadnej toksyczności
  4. Witamina E – . 8 różnych substancji, 4 tokoferole i 4 tokotrienole, alfa, beta, delta i gamma. Tokotrienole to jedne z najsilniejszych przeciwutleniaczy. Ich mieszanka z nasion palmypozwala na usunięcie złogów cholesterolu z tętnic (największą skuteczność przypisuje się tutaj delta-tokotrienolom). Spowalniają one także wzrost komórek nowotworowych (uważa się, że w tych dwóch przypadkach same tokoferole mogą nawet przeszkadzać i warto brać je osobno z kilku godzinnym odstępem), a w połączeniu z Koenzymem Q udowodniono efekt w postaci obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. I uwaga – w aptekach pod nazwą Witamina E najczęściej sprzedaje się jedynie alfatokoferol o najmniejszej skuteczności 🙁 Jaki dawki? Tokotrienole na obniżenie cholesterolu LDL i TG w dawkach 100-200mg dziennie, bezpieczna dawka do 1000mg.
  5. Jod –  to temat na zupełnie inny post. Wspomnę jedynie, że bezpieczna forma jodu to ten w formie nieorganicznej, nieradiokatywnej! Formy organicznej unikamy. Wysokimi dawkami jodu (płynem Lugola czyli połączeniem jodu i jodku potasu) skutecznie leczono kiedyś chorych na nadczynność i niedoczynność tarczycy. Po więcej zapraszam do książki „Ukryte terapie” Jerzego Zięby oraz ” Dieta Ketogeniczna” Bruce Fife. Jod ma też bardzo silne działanie oczyszczające organizm z toksyn – rtęć, kadm, arsen czy aluminium.
  6. Niacyna – witamina B3, PP; zastosowanie większych dawek w przypadku obniżenia cholesterolu LDL oraz podwyższenia HDL (ok 250mg dziennie), leczenia depresji (tu dużo większe dawki jak w tekście), schizofreni, choroby Alzheimera oraz normalizacji poziomu cukru we krwi. UWAGA! Przy spożyciu takiej dawki może występować efekt flash – uczucie gorąca i chwilowe zaczerwienienie skóry. Nie ma się czym przejmować, to jedynie chwilowe rozszerzenie naczyń krwionośnych, efekt mija po ok 10-20 min 😉
  7. B12 i kwas foliowy – suplementacja zmetylowanymi formami tych witamin jest niezwykle ważna w przypadku zaburzeń metylacji i podwyższonego poziomu homocysteiny we krwi (marker zagrożenia chorobą wieńcową). Ich niedobory mogą stanowić podłoże do wystąpienia zawału serca.
  8. Witamina C – dużo o leczeniu nowotworów kwasem askorbinowym w tekście. Zapobiegawczo doustnie polecam dawkę 1-2g dziennie. Nadmiar jest wypłukiwany. Efekt uboczny większych dawek to ewentualna lekka biegunka. W przypadku przeziębienia, grypy, zakażeń wirusowych czy bakteryjnych można okresowo zwiększyć dawke, np co godz 1g do wystąpienia lekkiej biegunki – wówczas kolejnego dnia nieco zmniejszyć dawkę. Dodatkowo wykazuje efekt terapeutyczny w przypadku leczenia tężca, wirusowego zapalenia płuc i wątroby, ospy wietrznej, zapalenia trzustki, zatrucia grzybami, ołowiem, czadem, w przypadku urządlenia czy ukąszenia przez pająki i węże (reakcje alergiczne) oraz  przy udarze słonecznym.

Moja dzienna suplementacja wygląda obecnie tak:

  1. Witamina D3 + K2 – obecnie 2tys IU wit D3 i 100mcg K2 (początkowo brałam 3 miesiące 5tys D3)
  2. Witamina C – 2g dziennie, w przypadku osłabienia czy przeziębienia dawkuję większe ilości do ok 10g/dzien (nie na raz)
  3. Omega 3 – 3g dziennie EPA i DHA (moje tabletki mają też witaminę E)
  4. Probiotyk Sanprobis Super Formuła – 3 miesiące temu niestety brałam antybiotyk 🙁
  5. Kwercetyna 1300mg 2 razy dziennie – przeciwutleniacz
  6. Resweratrol 250mg 2 razy dziennie – przeciwutleniacz
  7. Kompleks witamin dla sportowców KFD
  8. Forskolina 400mg na noc (dobry sen plus mała pomoc w kierunku redukcji wagi)
  9. Glutamina 15g na noc (w kierunku szczelności jelit)

Linki i źródła:

  1. JEDZENIE MA ZNACZENIE – baaadrzo dobry dokument! Oglądać!!! http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_jedzenie_ma_znaczenie_napisy_pl_video.html
  2. CUD TERAPII DR GERSONA – https://www.youtube.com/watch?v=aC8vXde5fY8
  3. „Ukryte Terapie” Jerzego Zięby – must-read !!
  4. „Dieta Ketogeniczna” Dr Bruce Fife

Trackback z twojej strony.

Olga Lewandowska

Jestem absolwentką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na kierunkach Dietetyka oraz Zdrowie Publiczne, gdzie z wyróżnieniem uzyskałam tytuł magistra. Prywatnie – pasjonatka aktywności fizycznej i gotowania, zawodowo – właścicielka i dietetyk we wrocławskiej poradni dietetycznej Olga Lewandowska Dietetyk. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!
Zobacz także

Komentarzy

  • p

    Written on 28 stycznia 2016

    Bardzo dobry artukul, ale warto wspomniec, ze wiekszosc suplementow diety to jednak nie wiadomo co. Lepiej wybierac przebadane produkty, czyli te, ktore sa oznaczone jako leki lub substancje lecznicze.

    Odpowiedz
    • Marian Kowalski

      Written on 29 stycznia 2016

      Pokaż mi które witaminy są sprzedawanego jako leki. Suplementy diety są poddawane zazwyczaj badaniom, aby było dopuszczone do sprzedaży i warto zaznaczyć, że więszkość tych suplementów są dopuszczone do obrotu farmaceutycznego więc przechodzą bardzo rygorystyczne badania.

      Odpowiedz
      • Olga Lewandowska

        Written on 29 stycznia 2016

        Suplementy w większości nie są poddawane badaniom. Żeby wypuscic suple niestety nie muszą one przejsc badań, kazdy moze wypuscic swój suplement po spelnieniu minimalnych wymogow, a to, czy ich dzialanie i sklad jest taki, jak gwarantuje sprzedawca zalezy tylko od jego uczciwosci. Oczywiscie odpowiedni Urząd nadzoru moze sprawdzic dany suplement ale nie jest to standardowa procedura i z tego co wiem, wiekszosc nie jest zupelie kontrolowana 😉 LEki owszem – setki badan i analiz zanim zostaną dopuszczone do obrotu. Suple – niestety nie 😉

        Odpowiedz
  • Kamila

    Written on 2 lutego 2016

    Czy rzeczywiście warto w przypadku suplementacji opisanymi przez Ciebie witaminami i minerałami dodatkowo stosować gotowe mieszanki dla sportowców/kobiet typu właśnie Olimp? Interesuje mnie to zwłaszcza w kontekście choroby Hashimoto – wiem, że każdy przypadek jest inny i prawdopodobnie konieczna jest tu jeszcze inna suplementacja, zastanawia mnie jednak sens brania tych mieszanek. Pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj