fbpx
1

PRODUKTY I SKŁADNIKI ANTY-ZDROWOTNE W TWOJEJ DIECIE

Z postem noszę się już oczywiście od tygodni… Wiele jest dezinformacji w „dietetycznym” świecie, wiele fałszu, niepozorumień. W tym artykule chce obalić kilka mitów, wskazać wam produkty żywieniowe, które warto ograniczać w swoim jadłospisie i uzasadnić dlaczego.  Nie tylko ze względu na redukcje wagi (choć oczywiście także), ale przede wszystkie ze względów zdrowotnych.

Zacznijmy od tych najbardziej oczywistych (dla mnie:P)

1. Jogurty owocowe (serki, deserki, danio, monte, jogutry z musli, ze zbożami, jogurty light itp) – nie nie nie i jeszcze raz nie! Jogurty są zdrowe bo zawierają dużo owoców? Prooosze was :)) Jogurty to cukier (pod różną postacią), chemia, która ma przedłużyć jego trwałość, ok 3-8% owoców, a nawet nie owoców tylko przeważnie wsadów owocowych (konserwowane owoce o dużej zawartości cukrów prostych), pasteryzowane mleko (czyli z takim świeżym od krowy bogatym np w wapń ma mało wspólnego) i czasem jakieś dodatki typu zboża (głównie pszenica). Activia 300g to 7 łyżeczek cukru, Danio 200g – 6 łyżeczek, Jogobella Zott 150g – 4,5 łyżeczek. Prędzej schudniecie na boczku niż na jogurciku 🙂 Nie chodzi tu nawet o stosunkowo nie taką dużą dawke kalorii, ale o wysoką zawartość cukrów prostych, które podnoszą cukier we krwi, wywołują skok insuliny, a póki działa insulina nie działa glukagon spalający tłuszcz 😉 Poniżej przykładowa etykieta: syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, śmietanka, skrobia modyfikowana… Hmmm. A potem wszyscy się dziwią – skąd ta cukrzyca u 12stolatka? Skąd  miażdzyca u 40stolatki? Stąd 😉

IS_DSC_0623

2. Musli, musli z owocami, orzechami, płatki śniadaniowe, płatki fitness, figura, gotowe owsianki do zalania wodą itp W zasadzie tutaj to samo co przy jogurtach, cukier, chemia, dodatki. Myślicie, że jeśli ktoś napisał na opakowaniu fit, to zjecie i zamienicie się w Chodakowsą? 😛 Prędzej w Grycanki:P Wystarczy rzucić okiem na etykiety… Na czystą logikę. Co jest celem producentów żywności, którą tak usilnie reklamują, łapiąc się każdego możliwego sposobu? Dbanie o nasze zdrowie? Nie. Minimalizacji kosztów produkcji, sprzedaż i zysk. A co zrobić, żebyśmy kupili i po to wrócili? Dosypać cukru i niezdrowych tłuszczy – wtedy będzie nam smakować, nie będzie drogo, a na półce postoi z pół roku (bo zakonserwowane E468 E983 Emilion). Jeśli ktoś się łudzi, że producent płatków „figura” martwi się o waszą figure, poziom cholesterolu, albo wyrzuty insuliny to jest po prostu delikatnie mówiąc naiwny 😉 A co nasz organizm robi z tymi wszystkimi dodatkami E? Nie wiem. I on też nie wie co ma zrobić 🙂 Wie co ma zrobić z węglowodanami, z białkami, tłuszczami, z witaminami, minerałami, nawet z alkoholem. To natura. To składniki niezbędne nam do życia (no może poza %%:P), mamy szlaki metaboliczne, w których są przetwarzane. W przypadku otrzymanych sztucznie związków, które tonami dosypywane są do żywności nie mamy takich mechanizmów 🙂 Poniżej przykłądy etykiet płatków: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, ekstrat słodowy jęczmienny, syrop cukrowy, syrop glukozowy, tłuszcz roślinny, jogurt w proszku itd Dla porównania płatki owsiane – skład: 100% płatki owsiane, koniec:) Wielką fanką owsianki nie jestem, ale porównanie wymowne.

etykieta nestle-musli-cappuccino-and-granola-d5441_4_5049

3. Soki owocowe – witaminy, minerały? Może i tak, ale przede wszystkim znów bomba cukrów prostych. Ile zjecie jabłek czy pomarańczy, żeby być w miarę sytym? 2? 3? I na więcej nie macie ochoty. A ile soku jesteście w stanie wypić w ciągu 30 min? Pół litra to żaden problem, w ciągu dnia litr i więcej spokojnie. Litr soku w ciągu dnia to jakieś 6-8 pomarańczy. Nie mówie, że owoce są niezdrowe. Ale w takich ilościach? To przecież cukry proste, dodatkowo jeszcze całe owoce mają błonnik rozpuszczalny, który obniży nieco ilość rzeczywiście przyswojonych cukrów i obniży skok cukru we krwi. Soki już tego błonnika nie mają. Cukry proste wchłoną się więc błyskawicznie. Kubuś – ok 6 łyżeczek cukru, sok jabłkowy litr – ok 23 łyżeczki cukru (cukierniczka? :D) Ludzi pijący zamiast wody soki owocowe jedzą więc cukierniczke cukru dziennie. I znów – skąd to cukrzyca, skąd ta oponka?

4. Mleko, nabiały i serki wiejskie – no i zaczyna robić się ciekawie :))) Przecież wszyscy na diecie zajadają się jogurtami naturalnymi, chudymi twarogami i serkami wiejskimi! Nie będę się wymądrzać, ja też należę do fanów nabiałów, a jogurt naturalny z Zotta jest dla mnie lepszym „deserkiem” niż danio czy monte i sama jeszcze do niedawna dodatkowo opijałam się mlekiem krowim. Ba! Moje smaki dzieciństwa to cieplutki chleb pszenny ze śmietaną i cukrem :DD Od jakiegoś czasu praktycznie nie jem nabiałów i ostatnio rzeczywiście co raz więcej jest doniesień o ich niekorzystnych właściwościach. Z czego to wynika? Powodów jest wiele…

  • nietolerancja laktozy – laktoza to cukier mleczny, rozkłada go enzym laktaza. Niestety większość z nas ma niedobory tego enzymu, zanika on powoli po okresie niemowlęcym. I o ile kilka łyków mleka nie będzie raczej stanowić problemu, większe ilości niestety już tak. Wówczas nie w pełni strawiona laktoza fermentuje w jelicie i pojawiają m.in. się dolegliwości ze strony ukłądu pokarmowego. Jogurty, sery, kefiry, maślanki (farmentowany nabiał) są bezpieczniejsze ponieważ mają mniej laktozy, a także mają w swoim składzie bakterie, które wspomagają jej rozkład;
  • alergia na białka mleka – na 100% testów na alergię pokarmowe, które wykonuje, w 80% wychodzą właśnie białka mleka. Przypadek? Nie sądze 😛 Co oznacz alergia pokarmowa (dokładnie zależna od przeciwciał IgG)? Że nie w pełni strawione białka (w pełni strawione białka to wolne aminokwasy) przedostają się przez nieszczelne jelito do krwiobiegu, układ odpornościowy rozpoznaje je jako „intruz” i zaczyna je „atakować” produkując przeciwciała. Frakcją alergizującą może być tu i białko mleczne kazeina (najczęściej) i albuminy. Żeby mieć alergie pokarmowe trzeba też mieć nieszczelne jelito. I tu pojawia się taki psikus, że to m.in. białka mleka powodują tą nieszczelność 🙂
  • działanie insulinogenne – mimo zawartości białka, nabiałów powinny unikać osoby z insulinoopornością czy cukrzycą jako, że podwyższają poziom glukozy we krwi;
  • hormony – mleko i jego sklepowe przetwory nafaszerowane są hormonami, którymi to faszeruje się krówki, aby zwiększyć produkcję mleka. Często też zwierzęta leczone są antybiotykami co i dla nas nie pozostaje obojętne. Dodatkowo mleko zawiera hormony krowie np estrogeny;
  • chude mleko nie ma wartości odżwczych (witaminy ADEK rozpuszczają się przecież w tłuszczach);
  • picie mleka sprzyja powstawaniu osteoporozy (pij mleko będziesz kaleką) [1][2]

Ponad to niektóre badania wskazują na ścisły związek między spożyciem nabiałów, a występowaniem trądziku, alregii skórnych, problemów z zatokami, zapaleniem jelit, cukrzycą I, stwardnieniem rozsianym, zaburzeniem cyklu u kobiet.

U kogo mogą sprawdzić się nabiały? U osób bez nietolerancji laktozy (można to zbadać testem wodorowy, ale przeważnie pacjenci wiedzą po symptomach czy dobrze tolerują mleko czy nie), bez alergii na białka mleka (tu często występują wzdęcia i nabrzmiały brzuch, ale niekoniecznie; diagnostyka – testy na alergie pokarmowe IgG zależne), a do tego u tych ze szczelnym jelitem, a to niestety rzadkość 🙂 Dodatkowo jeśli już decydujemy się raz na jakiś czas na nabiały, najlepszym wyborem będą te nie popularne z hipermarketów (pasteryzowane, homogenizowane, przetworzone i mające niewiele wspólnego z nabiałami z przed kilkunastu lat), ale takie ze sprawdzonego źródła, idealnie takie prosto od krówki 🙂 Lepszym wyboren na pewno będą produkty fermentowane np. kefiry. W niektórych sklepach ze zdrową żywnością można też znaleźć jogurty o całkiem niezłym składzie, bez zbędnych dodatków (samo mleko i bakterie fermentacji mlekowej). Alternatywy dla mleka? Kokosowe, ryżowe, migdałowe i inne (uwaga na dodatki cukru!). Poniżej zdjęcie całkiem niezłego jogurtu z Klimeko i moje ulubione mleko kokosowe – ok 30kcal/100ml, bez dodatku cukru z Ecomil (ja przeważnie kupuję na fitness-food kilka kartonów). I mały rarytas 🙂 Ostatnio mama przywiozła od cioci twaróg i śmietaną prosto od krówki <3 Powiem wam, że mascarpne się chowa! I przyznam się, że nie zachowałam umieru w spożyciu! Ale bez większych wyrzutów sumienia ;)))
DSC_8070pobrane

20151012_143300a

 

5. Masło orzechowe – tutaj dwa powody. Po pierwsze najczęściej kupjemy masło z orzechów arachidowych (najtańsze), które tak na prawdę nie są wcale orzechami, a strączkami (zawierają lektyny i kwas fitynowy, bardzo niefajne substancje) i wcale nie są obfite w kwasy omega 3, a w kwasy omega 6, które sprzyjają stanom zapalnym (pojęcie niby nadużywane i bagatelizowane, ale też niedoceniane, niemal każda choroba – w tym te najpoważniejsze, rozpoczyna się właśnie od stanu zapalnego). Drugi powód dotyczy wszystkich rodzajów masła. Otóż są one produkowane najczęściej z orzechów prażonych. A co się dzieje z kwasami omega 3 i 6 podczas podgrzewania? Utleniają się do kwasów TRANS (największe zło, zapamiętajcie;) A no i jeśli o mnie chodzi nie potrafię zachować umiaru w spożyciu:P Więc trzymam całe orzechy, głównie nerkowce, w słoiczku i jem w całości lub sama mielę w rozdrabniaczu 3 min na masło.

6. Margaryna i margaryny obniżające cholesterol – margaryna to wytwór chemiczny. To olej roślinny (tłuszcze nienasycone – na zimno super) poddany utwardzeniu w procesie chemicznym. O co chodzi z tym utwardzeniem? Oczywiście olej roślinny poddaje się działaniu wysokiej temperatury, wiązania nienasycone w cząsteczce kwasu tłuszczowego pękają i powstaje konsystencja stała i najbardziej toksyczne tłuszcze TRANS (w dużym uproszczeniu oczywiście;) Czytaj – prędzej padniesz na zawał po Benecolu niż obniżysz stan zapalny w naczyniach krwionośnych 🙂 Margarynę wynaleziona w latach 30 XX wieku. Kilka lat potem rozpoczęła się wielkaplaga ateriosklerozy, miażdzycy, choroby niedokrwiennej serca, zawałów itd. Przypadek? Nie sądze 🙂

7. Brązowy ryż/Kwas fitynowy – wszyscy chyba słyszeli, że brązowy ryż jest zdrowszy, bo ma mniejszy indeks glikemiczny i więcej substancji odżywczych? Prawda, ale ma też kwas fitynowy. Jest to związek występujący w okrywie zbóż, w strączkach i w orzechach. Dlaczego ten kwas nie jest fajny? Bo reaguje z innymi składnikami pożywienia i tworzy nierozpuszczalne i niewchłanialne kompleksy np. z żelazem, cynkiem, wapniem, magnezem co poprostu może prowadzić do niedoborów (w tym anemia). Na szczęście produkty, które mają kwas fitynowy, mają też fitazę – enzym ją neutralizujący. No ale niestety – kukurydza, owsies i brązowy ryż mają jej niewiele. Co może pomóc? Np. moczenie wcześniej orzechów. Jeśli podjecie sobie 2-3 sztuki – luz, nic wam nie będzie 🙂 Ale jeśli macie nawyk do podjadania dużych ilości fajnie jest je wcześniej namoczyć w ciepłej i kwaśnej wodzie – aktywuje to fitazę. To samo ze strączkami. Co z ryżem? Jedzcie ryż biały ;))) Niedobory, niedobory, wydaje się to takie niegroźne, ale nic bardziej mylnego.

8. Orzechy i pestki – w przypadku orzechów to samo co z brązowym ryżem – kwas fitynowy, w większych ilościach warto więc je wcześniej moczyć 😉

9. Zboża/Lektyny – lektyny to białka występujące w zbożach, strączkach i warzywach psiankowatych. Mają właściwości do wiązania węglowodanów. Nie będę szczegółowo opisywać ich działania i o co tutaj chodzi, napiszę tylko, że to źle, bardzo źle 🙂 Lektyny mogą powodować „zlepianie” się komórek, niszczą śluzówkę jelit, rozszczelniają ich barierę, dezorientują układ immunologiczny i powodują atak na własne tkanki (chorobo autoimmunologiczna witaj). Do lektyn należy m.in gluten. Gdzie dokładnie je znajdziemy? Najgorsza jest oczywiście pszenica. Oprócz tego jęczmień, żyto, owies (czyli zboża glutenowe), kukurydza, ryż, proso, strączki i psianki. Nie zrozumcie mnie źle. Nie każe wam odstawić tego wszystkiego!!!! Sama jem chociażby ryż, czasem żyto, psiankami się zajadam. Ale myślę, że warto nie przejadać się zbożami. A w szczególności lektyn powinny unikać osoby z chorobami autoimmunologicznymi, przepuszczalnym jelitem, IBS (zespół jelita drażliwego)

10. Strączki – czytaj wyżej kwas fitynowy i lektyny 🙂

11. Oleje roślinne używane do smażenia – o tym pisałam już sporo.

12. Gluten (pszenica, żyto, jęczmień, owies) – o nim innym razem, w osobnym tekście 🙂 Za dużo tu pisania ;))

Coś byście tu dorzucili? Na pewno jest jeszcze tego sporo, ale nie chciałam pisać książki (np. goitrogeny, inhibitory trypsyny). No i oczywiście nie pisałam tu o rzeczach oczywistych tj. cukier czy fast foody. Żeby nie popadać w paranoję – pamiętajcie, że nie substancja czyni truciznę, ale dawka. Bez sensu też wszędzie widzieć zagrożenie dla naszego życia 😀 Bez wyraźnych przesłanek czy życzeń pacjentów nie eliminuje im glutenu czy nabiału, ale na pewno ograniczam:P A dieta nadal jest mega urozmaicona, odżywcza, a najczęściej pacjenci nawet nie zauważają, że czegoś tam brakuje. Nic się wam nie stanie, jak raz na jakiś czas zjecie twaróg czy ryż brązowy, wciągniecie pierogi, lody czy sernika. Ale jeśli te wszystkie wyżej wymienione produkty/substancję będę nagmiennie przewijać się w waszych jadłospisach może być już troche gorzej. To troche tak jak z paleniem – nie każdy palacz dostaje na raka, ale być może to ty okażesz się tą słabszą jednostką, która zachoruje. I być może właśnie z takich niuansów wynika fakt, że dziś spotkać osobę zdrową, bez żadnych dolegliwości to jak trafić co najmniej piątke w lotka (może nie szóstke;) I pamiętajcie – kropla drąży skałę 😉

Następnym razem napiszę o produktach, na których warto z kolei oprzeć swoją dietę 😉

[1] Cumming RG, Klineberg RJ. Case-Control Study of Risk Factors for Hip Fractures in the Elderly. American Journal of Epidemiology. Vol. 139. No. 5, 1994

[2] Feskanich D, Willett WC, Stampfer MJ, Colditz GA. Milk, dietary calcium, and bone fractures in women: a 12-year prospective study. American Journal of Public Health. 1997

Trackback z twojej strony.

Olga Lewandowska

Jestem absolwentką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na kierunkach Dietetyka oraz Zdrowie Publiczne, gdzie z wyróżnieniem uzyskałam tytuł magistra. Prywatnie – pasjonatka aktywności fizycznej i gotowania, zawodowo – właścicielka i dietetyk we wrocławskiej poradni dietetycznej Olga Lewandowska Dietetyk. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!
Zobacz także

Komentarzy

  • Magda

    Written on 13 stycznia 2016

    Hej! Super informacje w jednym miejscu! Nie jestem specjalistką, dopiero zaczynam moją ‚przygodę’ z na prawdę zdrowym odżywaianiem, a nie jakimiś pseudo dietami. Dzięki, że przedstawiasz to w tak przystepny sposób 🙂 Chyba niedługo zgłoszę się do Ciebie na wizytę online, mam jeszcze problem z komponowaniem odpowiednich posiłków i ich wymyślaniem, w szczególności potreningowych, bo trenuje wieczorem i kończę o 19.30. Do tego, chciałabym jeść 3 posiłki dziennie, jednak ciężko mi wytrzymać od śniadania (7-8) do obiadu, mimo, że jem śniadania białkowo-tłuszczowe. Zapisuję stronę do ulubionych i czekam na nowe, ciekawe wpisy. Pozdrawiam, Magda

    Odpowiedz

Skomentuj