PIJ MLEKO BĘDZIESZ KALEKĄ!

Dostaje od was baaardzo dużo pytań. Te, odnośnie mleka i nabiałów powtarzają się najczęściej – „dlaczego w zasadzie miałbym go nie pić?”  Na takie pytania nie da się odpowiedzieć w 3 min, stąd też ten artykuł.

Prawie każda dieta wychodząca spod moich rąk jest dietą bez mleczną. Prawie, bo reszta to diety o bardzo niewielkiej ilości nabiałów (poza jajami, które teoretycznie także łapią się do tej kategorii). Nie każdego pacjenta wrzucam od razu z grubej rury na plan bezglutenowy, bez mleczny, bez jaj, bez goitrogenów, bez lektyn, bez psianek, bez fod map’sów 😀  Ale każdemu staram się wpoić kilka podstawowych zasad zdrowego (według mnie) odżywiania. Przede wszystkim produkty jak najmniej przetworzone, wyeliminuj dodatek cukru, pszenice, wyeliminuj lub znacząco ogranicz nabiały, nie używaj olejów roślinnych do obróbki termicznej.

Na mleku zostałam wychowana, jak większość. Studia dietetyczne przeleciały pod hasłem „pij mleko będziesz wielki”. Po studiach, będąc jeszcze zagorzałą fanką Instytutu Żywności i Żywienia sama  codziennie wcinałam serek wiejski chudy, twaróg – chudy, jogurt naturalny i owsiankę na mleku. Jakie było moje zdziwienie, gdy zaczęłam jeździć na szkolenia i co jedno – hejt na nabiały! Zaraz później zaczęłam robić w gabinecie podopiecznym testy na alergie pokarmowe tzw opóźnione. 8/10 osób – alergia na białka mleczne. Dalej – 5/10 osób bez testów podczas wywiadu żywieniowego deklaruje, że źle się czuje po spożyciu mleka i po chwili pojawiają się wzdęcia, gazy, bóle brzucha czy biegunki. W tym tekście postaram się wytłumaczyć wam z czego to wynika i skłonić przynajmniej do ograniczenia nabiałów w codziennym jadłospisie 😉

Nietolerancja laktozy

Laktoza jest cukrem występującym w mleku. Dokładnie jest to dwucukier złożony z glukozy i galaktozy. Jak wszystko co złożone, żeby zostało wchłonięte przez jelita nasz przewód pokarmowy najpierw musi to rozłożyć. Za rozkład laktozy do wolnej glukozy i galaktozy odpowiada enzym laktaza. Niestety bardzo wiele osób cierpi na nietolerancję laktozy, co w praktyce oznacza niedobór tego enzymu, a więc brak możliwości strawienia laktozy. W wieku niemowlęcym mamy odpowiednio dużą ilość laktazy by trawić mleko matki. Wraz z upływem lat (po 3 roku życia) enzym ten niestety zanika – u jednych szybciej, u innych nieznacznie (być może jest to właśnie znak od natury, że w wieku dorosłym nasz organizm mleka nie potrzebuje?).  Jeżeli po spożyciu mleka pojawiają się u ciebie wzdęcia, gazy, uczucie przelewania – prawdopodobnie cierpisz właśnie na nietolerancję laktozy. Produkty mleczne fermentowane (kefiry, jogurty) mogą być zdecydowanie lepiej tolerowane, ponieważ w procesie fermentacji bakterie rozkładają cukry. A co się dzieje z taką nierozłożoną laktozą? Część się wydali (a przecież jemy po to, żeby się wchłonęło, a nie wydaliło?), część będzie zalegać w jelitach, gnić, fermentować, promować stany zapalne na poziomie jelit, rozwój patogenów oraz dysbiozy jelitowej i wiele innych. No tak, ale przecież nie każdy nietolerancję laktozy ma, część z nas przecież dobrze czuje się po mleku, czy więc wówczas można pić je bez obaw? NIE!

Alergia na białka mleka

Alergia na białka mleczne to zupełnie inna kwestia, niezwiązana z nietolerancją laktozy. Laktoza jest cukrem. Alergię mamy na białka. Białka charakterystyczne dla mleka krowiego to m.in. kazeina, beta-laktoglobuliny, albuminy. Te obecne są nie tylko w mleku, ale także w jogurtach, maślankach, serach, izolatach mlecznych, serkach do smarowania itd. Nie chodzi mi tutaj o alergie natychmiastowe, które od razu po spożyciu produktu dają reakcje (alergie zależne od przeciwciał IgE), ale o alergie utajone, zależne od przeciwciał klasy IgG (lub rzadziej IgA). Objawy tych alergii niestety nie dość, że są niespecyficzne, to występują z opóźnieniem – od 6h od spożycia, nawet do 3 dni później przez co często ciężko jest skojarzyć objaw, ze spożyciem danego produktu. Symptomy rzadko kiedy dotyczą samego przewodu pokarmowego. Mogą to być jednak bóle głowy, przewlekłe migreny, problemy z cerą, trądzik, bóle stawów, problemy ze snem, przewlekłe zapalenia zatok i wiecznie cieknący nos i wiele innych. To, że nie boli cię brzuch po mleku nie mówi nam więc nic. Tak jak napisałam na początku – jestem szczerze zdziwiona jeżeli komuś w testach nie wychodzi alergia na białka mleczne. A co jeżeli my nadal je spożywamy? Prosta droga do chorób autoimmunizacyjnych (Hashimoto, łuszczyca, cukrzyca typu I). Warto już teraz zarejestrować się do dobrego endokrynologa, gabinety pękają w szwach, nie przez przypadek 😉 Choroby te związane są z błędnie pracującym układem odpornościowym, który zaczyna atakować własne tkanki. Jeżeli Twój układ odpornościowy jest przewlekle przestymulowany (m.in. przez ciągłe spożycie produktów na które masz alergie i nadprodukcję przeciwciał IgG), bardzo możliwe, że w końcu zacznie popełniać błędy atakując własne organy.

Mleko krów nie dla nas

Niemowlęta piją mleko matki. Cielaki piją mleko krów, jagnię mleko owcy. Widział ktoś cielaka pijącego mleko owcze tak jak dorosły człowiek pije mleko krowy? Raczej nie. Dlaczego jest to istotne? Mleka różnych ssaków różnią się między sobą składem – zawartością węglowodanów, tłuszczy, różnych białek, a więc i mają inny rozkład aminokwasów (to z nich składają się białka). Każde mleko ma specyficzny skład odżywczy dopasowany do danego gatunku, a konfiguracja białek w mleku kobiecym jest zupełnie inna od tych, obecnych w krowim.  Mleka innych ssaków zawierają więc białka, które nasz organizm może potraktować jako intruza, co rzeczywiście bardzo często obserwujemy (m.in. patrząc na skalę problemu alergii na białka mleka). Czy każdy więc za parę lat zapadnie na chorobę autoimmunizacyjną? Jeżeli jeszcze jej nie masz (:D a to bardzo prawdopodobne, posiedzielibyście trochę u mnie w gabinecie to wiedzielibyście o czym piszę;) to nie, tak samo jak i nie każdy palacz zachoruje na raka płuc.

Obecność hormonów, sterydów, antybiotyków

Jeszcze w latach 60tych jedna krowa rocznie dawała ok 2l mleka. Dziś jedna krowa daje ok 50 litrów. Przypadek? Lepsze warunki hodowli? Ani jedno, ani drugi. To, że dziś krowy dają 10 do 25 razy więcej mleka zawdzięczamy faszerowaniem ich hormonami, sterydami, karmieniem specjalną karmą. Dodatkowo w paszy często obecne są takie substancje jak pestycydy, herbicydy, fungicydy, leki weterynaryjne, a także konserwanty i sztuczne dodatki. Krowy ewolucyjnie przystosowane są do jedzenia trawy. Każda krowa intuicyjnie wybierze ten rodzaj pokarmu. Tymczasem masowa hodowla krów wygląda tak, że zwierze w życiu nie widziało kawała trawnika, często i słońca. Gdy krowy karmione są czym innym, zaczynają chorować. Rozwiązaniem na to są więc antybiotyki. No dobrze, ale co w tym złego, że krowa dostanie antybiotyk, czy hormon wzrostu? Antybiotyki przedostają się do mleka (także do mięsa tak hodowanych zwierząt), a z nimi do organizmu człowieka. Jesteśmy przez to faszerowani substancjami, których przyjmować nie powinniśmy. Tak samo wygląda sprawa z hormonami i stymulatorami wzrostu, które są dodawane do pasz w celu szybszego wzrostu zwierzęcia. TANIO, SZYBKO, DUŻO, kosztem naszego zdrowia. Pijąc mleko tak karmionych zwierząt, narażamy się na przyjmowanie tych samych co one hormonów i stymulatorów wzrostu.

Przemysłowa hodowla świń, kur niosek, brojlerów i zwierząt futerkowych – to system, w którym zwierzęta są trzymane w niedopuszczalnym zagęszczeniu, bez dostępu światła słonecznego i świeżego powietrza, w oddzielnych boksach lub ciasnych klatkach, w których trudno się poruszać. Hałas osiąga 90 decybeli, powietrze jest przepełnione trującymi gazami: amoniakiem i siarkowodorem. Maciory zamknięte w kojcach porodowych stoją na betonowych rusztach bez ściółki, mając do dyspozycji tak mało miejsca, że nie są w stanie nawet się obrócić.  Stłoczenie i stres zmniejszają odporność na choroby, dlatego profilaktycznie dodaje się do paszy ogromne ilości antybiotyków.”  – Marek Kryda, Instytut Ochrony Praw Zwierząt

Choroby

Wysokie spożycie mleka i nabiałów może być skorelowane z takimi schorzeniami jak:

  • otyłość
  • wrażliwe jelita
  • zapalenie żołądka
  • refluks
  • anemia
  • astma
  • trądzik i problemy z cerą
  • choroby autoimmunologiczne (łuszczyca, AZS, RZS, ZZSK, Hashimoto, cukrzyca I,inne)
  • migreny
  • bóle mięśni i stawów
  • cukrzyca typu II
  • miażdżyca
  • stłuszczenie wątroby

Co z mlekiem kozim?

Mleko kozie mimo, że także jest mlekiem innego ssaka o osobniczym składzie gatunkowych, z pewnych względów wydaje się być dużo bezpieczniejszym wyborem. Po pierwsze ma mniej laktozy. Po drugie kazeina mleka koziego jest zdecydowanie lepiej tolerowana przez nasz organizm. Skład mleka kozy jest zdecydowanie bardziej zbliżony do składu mleka kobiecego przez co stwarza też zdecydowanie mniejsze obciążenie dla układu immunologicznego. Sugerowałabym jednak i w tym przypadku w miarę możliwości sięgać po mleko zwierząt karmionych trawą, a nie po to sklepowe, UHT. Proces sterylizacji mleka także nie jest dla nas obojętny o czym nie będę się już dziś rozwodzić bo nie wytrwacie do końca tekstu 🙂 Z kolei mięso i nabiały zwierząt karmionych trawą są źródłem cennych kwasów omega 3, w szczególności bardzo ważnego dla nam kwasu CLA.

P.S. Mleko i mięso tak karmionych zwierząt wcale nie jest nieosiągalne!!! Wystarczy raz a dobrze poszukać 😉 Eko Bazary, małe hodowle, kooperatywy spożywcze, nawet niektóre marki popularne w zwykłych marketach oferują produkty od zwierząt grass-fed (karmione trawą).

A mleko od krów grass-fed? 

Ponownie zdecydowanie lepszy wybór! Mleko od krowy ze wsi czy śmietana od cioci Krysi 🙂 Ale! Mleko to ze zdecydowanie większy prawdopodobieństwem będzie pozbawione sztucznych dodatków, ale to, co może być dla nasz szkodliwe – białka mleczne – nadal będą tam obecne! W tym wypadku, przy braku zdiagnozowanej alergii na białka mleka czy nietolerancji laktozy sugerowałabym po prostu nie spożywać tego typu produktów zbyt często, co nie oznacza, że umrzecie czy wpadniecie w poważne choróbsko po kawału serniczka raz na jakiś czas 😉

Jeżeli jednak zdiagnozowaliście u siebie alergie na białka mleka , nie wystarczy spożywać mleka od prawidłowo hodowanych zwierząt!

Masło klarowane

Nabiałem, do którego spożycia z kolei wręcz namawiam, jest masło klarowane 🙂 Masło to praktycznie pozbawione jest frakcji białkowej, nadaje się do lekkiej obróbki termicznej, a przede wszystkim jest źródłem kwasów tłuszczowych o krótkich łańcuchach (kwas masłowy) , które to są materiałem energetycznym dla nabłonka przewodu pokarmowego i pożywką dla pożytecznych bakterii. Kwasu tego nie znajdziecie np. w oleju kokosowym, warto więc dodawać łyżeczkę masła klarowanego np. do chudego mięsa (już po obróbce termicznej) jak drób czy do warzyw np. fasolki czy brokuła co również poprawi ich smak.

Izolaty mleczne

Bez sensu wydaje się być wykluczenie z diety nabiałów przy jednoczesnym codziennym faszerowaniu się izolatami mlecznymi zawierającymi wszystko to, co w mleku szkodliwe, no może poza laktozą. Zamień izolat na białko wołowe czy mix białek roślinnych o pełnym aminogramie (polecam sklep diet-food.pl)

Pije mleko, dobrze się czuje i mam super formę

Zawsze ktoś wyskoczy z takim argumentem 🙂 I ok! Tak jak pisałam już wyżej – nie każdy palacz po roku czy nawet 25 latach palenia zachoruje na nowotwór płuc! Jeden zachoruje już po roku, inny przez te 25 lat będzie powoli i sukcesywnie wykańczał swoje wnętrzności, aż usłyszy na starość diagnozę, a jeszcze trzeci, tak zwany X-MEN, szczęśliwie uniknie jakichkolwiek konsekwencji palenia. Do której Ty grupy należysz? Nie wiesz!! Dowiesz się dopiero jak zachorujesz 🙂 Daj Boże, że należysz do grupy osób, która nie ma ani alergii na białka mleka (dobre samopoczucie nie jest tutaj żadnym wyznacznikiem), ani nietolerancji laktozy, a Twój układ trawienny i przede wszystkim odpornościowy świetnie radzi sobie (i będzie radził jak najdłużej) z ekspozycją na sztuczne dodatki w żywności. Pamiętajcie jednak, że chemia jest wszędzie, więc ta ekspozycja jest zdecydowanie poważniejsza niż tylko samo mleko. Miałam full pacjentów, którzy kiedyś wyglądali jak młodzi bogowie, kurczak, ryż, kreatyna, przedtreningówa, twaróg, izolat z mlekiem, dziś dysbioza jelit, nieskończony katalog problemów trawiennych, wyniki badań jak u zajechanego życiem 50latka (celowo nie pisze 80latka, bo ci często mają lepszy wyniki;), a po dawnej formie ani śladu 🙂 A co do Typów 5%bf, tarka do marchewki na brzuchu, obwód bicepsa jak moich bioder – „on codziennie pije litry mleka i tak wygląda”… Please! Jak trenujący koleś jest na brutalnym temacie to może jeść mascarpone przez sen, a forma będzie igła. A za kilka lat będzie do mnie dzwonił o wolny termin! 😛

WYBÓR NALEŻY DO WAS. NIE CHODZI MI O TOTALNE WYELIMINOWANIE CHEMII CZY SUBSTANCJI ANTYŻYWIENIOWYCH Z JADŁOSPISÓW, BO TO PRAKTYCZNIE NIEMOŻLIWE, ALE PRZYNAJMNIEJ O ZMNIEJSZENIE EKSPOZYCJI NA TO CO ZŁE, ŚWIADOMOŚĆ DOKONYWANIA SŁUSZNYCH/NIESŁUSZNYCH WYBORÓW I TEGO CO DLA NAS DOBRE 🙂

Trackback z twojej strony.

Olga Lewandowska

Jestem absolwentką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na kierunkach Dietetyka oraz Zdrowie Publiczne, gdzie z wyróżnieniem uzyskałam tytuł magistra. Prywatnie – pasjonatka aktywności fizycznej i gotowania, zawodowo – właścicielka i dietetyk we wrocławskiej poradni dietetycznej Olga Lewandowska Dietetyk. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!
Zobacz także

Skomentuj