MOJE SPOJRZENIE NA GLUTEN

Obiecuję poprawę i obiecuję pisać coś tutaj choć raz na dwa tygodnie! A może i częściej! 🙂 A na pokutę zrobię dziś 100 burpees! 😛 Post chodzi za mną od jakiś 4 miesięcy. Bum na modę anty-glutenową w sumie już za nami, późniejszy kontratak pt. „glutenowe oszustwo” także. Społeczeństwo podzieliło się już więc na tych, którzy dali wiarę anty-glutenowym specjalistą i na tych, którzy wyśmiewają się z tych pierwszych (są i tacy, którzy co prawda zgadzają się z pierwszymi co do szkodliwości glutenu, ale z wygody + uzależnienie od glutenu zajadają się nadal krajzerkami, choć pół biedy bo robią to przynajmniej świadomie :D).

Ci którzy śledzą moje fb, bloga i przepisy oczywiście wiedzą, że ja jestem przedstawicielką pierwszej grupy. W tym wypocinach niżej postaram się wyjaśnić wam z czego to wynika i jaki jest mój punkt widzenia na gluten.

Na studiach na Uniwersytecie Medycznym kierunki Zdrowie Publiczne i Dietetyka nie było mowy o czymś takim jak szkodliwość glutenu. Omawialiśmy co prawda celiakię (glutenozależna choroba trzewna wynikająca z nadwrażliwości na gluten, uwarunkowana odpowiedzią immunologiczną organizmu, występująca u osób genetycznie predysponowanych i prowadząca do m.in. uszkodzenia czy całkowitego zaniku kosmków jelitowych), ale poza celiakią szum medialny wokół glutenu raczej przedstawiany był w charakterze „mody”. Cóż… u mnie na studiach nie było także mowy o czymś takim jak insulinooporność (80% pacjentów w moim gabinecie), zalecano każdemu spożywanie po 55-65%E z węglowodanów (strzał w kolano), diety układaliśmy na serkach wiejskich i makaronie pszennym, cholesterol był największym wrogiem człowieka (zero mowy o tak powszechnym za niskim stężeniu cholesterolu we krwi), a jakiekolwiek wyniki badań pod kontem ich analizy zobaczyłam dopiero po studiach… Tak, po studiach dużo się nauczyłam. Początkowo jak lwica broniłam poglądów, które przekazano mi na uczelni, ale na szczęście moi pacjenci (i efekty pracy z nimi) szybko to zweryfikowali. Dlaczego u niektórych dieta 55%E z węglowodanów z deficytem kcal się nie sprawdza? IO. Dlaczego mam pacjentów z miażdżycą, po zawałach itp z za niskim cholesterolem? Dlaczego ludzie żywiący się jedynie kurczakiem, a z jajek wyrzucają żółtko (low fat) mają ten cholesterol za wysoki? Dlaczego na problemy jelitowe dieta lekko strawna pt. pszenne pieczywo + zupa mleczna i jogurciki (:DDD) nie działała? Takie przykłady mogę tu mnożyć… Szybko zorientowałam się, że nie wszystko czego się nauczyłam ma odzwierciedlenie w praktyce i warto otworzyć się na nieco aktualniejszą wiedzę. Tak też było w przypadku glutenu.

Co wyjdzie jakieś badanie ukazujące szkodliwość tego białka, za chwile wychodzi kolejne dowodzące, że poza osobami z celiakią gluten jest dla nas zupełnie niegroźny 🙂 #urokidietetyki 🙂 Jeżeli o mnie chodzi, żebyście pokazywali mi nie wiadomo jakie badania, na nie wiadomo jaką skalę, randomizowane, z podwójną ślepą próbą – przez to, jakie widzę efekty i zmiany w zdrowiu, a często i sylwetkach moich podopiecznych, nie ma szans, żeby ktokolwiek przekonał mnie, że cała ta teoria glutenowa to ściema.

Wykonując testy na alergie pokarmowe IgG zależne co 5tej osobie wychodzi nadwrażliwość na gluten, pszenice lub inne zboża glutenowe (jęczmień, żyto, owies). Pacjenci najczęściej przestają uskarżać się na problemy związane z przewodem pokarmowym (najczęściej jelitowe), deklarują ogólne lepsze samopoczucie, wyższą witalność, lepszy stan skóry, głębszy sen, czasem np. zauważają brak przewlekłych bólów głowy. Miałam też podopiecznych, którzy bez żadnej diety, jedynie po wykluczeniu glutenu chudli w oczach. Praktycznie wszyscy moim pacjenci są na dietach bezglutenowych i bez mlecznych choć czasem o tym nie wiedzą 😀 Po prostu układam plan bez tych produktów (nikt na monotonię nie narzeka). Czasem jak ktoś naciska na pieczywo, uwzględniam chleb żytni na zakwasie.

Dobra, jakie są moje konkretne zarzuty przeciw mieszaninie gluteniny i gliadyny?

1.Przepuszczalność jelit i choroby z autoagresją- lektyny (w tym główny ich przedstawiciel gluten) powodują nieszczelność jelit czyli meritum plagi chorób autoimmunologicznych i rocznych kolejek do endokrynologów. Jelita mają 2 podstawowe funkcje – absorpcje małych cząstek (strawionych do części pierwszych pokarmów czyli glukozy, aminokwasów, glicerolu i wolnych kwasów tłuszczowych) oraz stanowią barierę przed dużymi cząstkami, wszystkimi substancjami, które w krwiobiegu nie powinny się znaleźć. W momencie jeżeli coś naruszy szczelność bariery jelitowej (najczęściej jest to gluten i białka mleczne plus milion innych substancji – o tym kiedy indziej), do krwiobiegu przechodzą cząstki, których nie powinno tam być. Co się wówczas dzieje? Nasz układ immunologiczny wariuje przed obecność tylu „intruzów”, atakuje te obce białka, pojawiają się stany zapalne, wzrasta ilość cytokinin prozapalnych, przeciwciał – witaj więc Hashimoto, cukrzyco I, RZS, stwardnienie rozsiane, łuszczyco itd, istna kaskada autoimmunologiczna. Jeżeli ściana jelita zostaje uszkodzona, cała jego zawartość może dostać się do krwiobiegu (jednocześnie wzrasta też więc możliwość wystąpienia alergii pokarmowych).

2.Schorzenia neurologiczne, choroby neurodegeneracyjne – istnieje bardzo silna korelacja pomiędzy dysfunkcją mózgu a nietolerancją na gluten.  Tak naprawdę rzadko oznacza to problem z trawieniem (jedynie u 1/3 pacjentów) i najczęstszymi konsekwencjami są właśnie problemy neurologiczne t.j.; drętwienie i mrowienie kończyn, problemy z równowagą, ADHD, problemy z pamięcią i koncentracją czy migreny. Po latach neurologiczne zmiany mogą doprowadzić do np. choroby Alzheimera czy Parkinsona. I to nie są już podejrzenia, a fakty, związek ten został wielokrotnie udowodniony w badaniach naukowych. Wiele psychiatrycznych chorób jest też związanych z nietolerancją na gluten. Wśród nich są m.in.: schizofrenia, depresja, niepokój czy ADHD. Dzieci z epilepsją to kolejny przykład – ok. 50% dzieci opornych na leczenie wchodzi w remisję po zastosowaniu diety bezglutenowej! Przypadek? Nie sądzę 🙂 Polecam wam książkę „Grain Brain. Zbożowa głowa” w której to przytoczony jest cały katalog badań dowodzących na związek między glutenem, pszenicą i cukrem a występowaniem ADHD, depresji, autyzmu, Parkinsona, Alzheimera, migren itp oraz efekty wprowadzenie diety bezglutenowej u chorych.

3.Choroby tarczycy – tak, ta grupa chorych bezwzględnie powinna wyeliminować gluten z diety. Podejrzewa się, że gliadyna i tarczyca mają podobną molekularna budowę, stąd gdy gliadyna (frakcja glutenu) dostaje się do krwiobiegu, zaczyna być atakowana przez system odpornościowy prze co istnieje ryzyko ataku na tarczycę. „Podejrzewa się”, ponieważ nie ma na to co prawda wystarczających dowodów naukowych, jednak empiryczne doświadczenia pacjentów z chorą tarczycą jak najbardziej przemawiają za wykluczeniem glutenu z diety

4.Upośledzenie wchłaniania – gluten wiąże niektóre mikroelementy i blokuje wchłanianie z pożywienia wielu potrzebnych nam składników: między innymi żelaza, wapnia, cynku, selenu, witaminy D. Rezultatem może być anemia , osłabienie organizmu, słaba kondycja fizyczna, nierównowaga hormonalna czy nawet bezpłodność

5.Pszenica kiedyś, a dziś – często słyszę argument – kiedyś wszyscy zajadali się pszenicą i nie było takich problemów. A i owszem, ale pszenica kiedyś, a dziś to dwie różne rzeczy. Nowoczesna produkcja żywności i inżynieria genetyczna  pozwala uprawiać zboża o czterdziestokrotnie  większej zawartości glutenu niż w odmianach uprawianych kilkadziesiąt lat temu. W czasach starożytnych pszenica charakteryzowała się dużą ilością wartości odżywczych, jednakże dzisiejsza pszenica jest podobna do niej tylko z nazwy. Od kiedy przemysł rolniczy skupił się na maksymalizacji plonów, stała się ona hybrydą zupełnie odmienną w składzie. Równowaga między składnikami odżywczymi, w które matka natura wyposażyła pszenicę, również zostały zmodyfikowane, a procesy trawienne człowieka oraz jego fizjologia nie były w stanie dostosować się wystarczająco szybko do tych nagłych modyfikacji. Odsyłam do artykułu: http://www.glutenologia.pl/dlaczego-80-spoleczenstwa-wkrotce-przestanie-jesc-pszenice/ . Tak na prawdę dzisiejsaz pszenica powoduje glikację (uszkodzenie) komórek (na czym polega glikacja i dlaczego wiąże się z przyśpieszonym starzeniu tutaj http://gurbacka.pl/sklep/pysznosci-bez-pszenicy/), przyśpiesza tycie, starzenie i zwiększa ryzyko cukrzycy. Jeszcze jakieś ciekawostki o pszenicy?  Amylopektyna zawarta w pszenicy podnosi poziom cukru we krwi bardziej niż jakikolwiek inny węglowodan, nawet szybciej niż biały cukier! Nawet szybciej niż snikers! Kolejna rzecz, której nauczyłam się na na studiach, a po nich – wahania poziomu cukru we krwi (nie zaś tłuszcze), a co za tym idzie rozchwiana gospodarka insuliną to przyczyna dzisiejszej plagi chorób metabolicznych (cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe, otyłość itd).

6.Uzależnienie od glutenu – gliadynę, pszenne białko, nasz przewód pokarmowy rozkłada na egzorfiny, które to z kolei są związkami morfinopodobnymi i działają jak narkotyki. Nasilają apetyt, wywołują napady głodu i objadania, dosłownie uzależniają od jedzenia chleba i innych wypieków. Osoby, które przestały jeść produkty z pszenicy, schudły średnio od 11,8 do 12,5 kg w ciągu 6 miesięcy.

7.Depresja – co wspólnego ma depresja z uszkodzonym jelitem? Przez wyniszczoną śluzówkę jelita przestają wchłaniać się substancje odżywcze, które służą zdrowiu mózgu takie jak cynk, tryptofan i witaminy z grupy B. Te składniki są niezbędne  do wytwarzania neuroprzekaźników takich jak serotonina – hormon szczęścia. Ogromna ilość hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie wytwarza się właśnie w jelitach!

Dobra! Na dzisiaj starczy, trzeba uciekać do gabinetu 🙂 Po tym morzu informacji na temat szkodliwości glutenu oraz tego, jakich to chorób on nie powoduje pewnie zastanawiacie się dlaczego wciąż żyjecie? 😀 Oczywiście to nie jest tak, że wspomniane wyżej schodzenia dotkną każdego z nas. Moje spojrzenie na gluten (i białka mleka w zasadzie także) są takie jak na papierosy – niektórzy, bardziej odporni palą całe życie i nic im nie jest. Inni palą x lat i na starość dostają raka. Jeszcze inni, ci najmniej odporni, zaczynają palić w wieku 35 lat i po 3 latach w pośpiechu wykupują najlepszą polisę na życie bo niedużo im już zostało. Nigdy nie wiesz, do której grupy należysz;)

Zjawisko nadwrażliwości na gluten nie jest jeszcze dobrze zbadane, ale nie znaczy to, że jest to wymysł. Większość ludzi może bez większych problemów jeść gluten i pomimo uszkodzonych jelit w miarę dobrze go toleruje, jednak dla wielu działa on szkodliwie. Szkodliwość ta bywa niewidoczna przez wiele lat i zdecydowana większość z nas nie wie o tym i je chleb nawet kilka razy dziennie, a z każdym kęsem rujnuje swoje zdrowie. Faktem jest to, że produkty z pszenicy mogą nie tylko zaburzać równowagę hormonalną i metabolizm, ale także mogą spowodować choroby serca, cukrzycę typu 2, Alzheimera, raka i wiele innych dolegliwości.

Usunięcie glutenu z diety to bardzo prawdopodobnie najprostsza droga (choć oczywiście często nie jedyna wystarczająca), by ustąpiły objawy wielu chorób dziesiątkujących społeczeństwo i ta prosta „recepta” często bywa skuteczniejsza niż terapia lekami. Czy warto się poświęcić odmawiając sobie tylu przyjemności glutenowych? 🙂 Odpowiedz należy do was 🙂

P.S. 90% przepisów na moim blogu to dania bezglutenowe więc argument, że na diecie bezglutenu nie ma co jeść totalnie odpada 😉

Polecana lektura:

  1. „Grain Brain. Zbożowa głowa” dr David Perlmutter
  2. „Dieta bez pszenicy” William Davis
  3. „Dieta Paleo” Rob Wolf
  4. „Możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne” dr Amy Myers
  5. Blog: Tłusta życie, gurbacka.pl, glutenologia.pl

 

Trackback z twojej strony.

Olga Lewandowska

Jestem absolwentką Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na kierunkach Dietetyka oraz Zdrowie Publiczne, gdzie z wyróżnieniem uzyskałam tytuł magistra. Prywatnie – pasjonatka aktywności fizycznej i gotowania, zawodowo – właścicielka i dietetyk we wrocławskiej poradni dietetycznej Olga Lewandowska Dietetyk. Dietetyka od zawsze była moją pasją. Z tej pasji zrodziła się kolejna – gotowanie:) Mieć pasję w życiu – coś pięknego:) Żyć tą pasją – coś najpiękniejszego:) Pogodzić kilka pasji w jedną – nieocenione!
Zobacz także

Skomentuj